Karpaty Wschodnie - Ukraina, Rumunia - Bieszczady Wschodnie, Gorgany, Czarnohora, Świdowiec, Hryniawy i Czywczyny
Strona główna · Noclegi · Artykuły · Wydarzenia · Fotogaleria · Do pobrania · Linki · ForumGrudzień 16 2017
Menu
Strona główna
Karpaty Wschodnie
Informacje praktyczne
Artykuły
Wydarzenia
Fotogaleria
Do pobrania
Linki
Forum
Kontakt
Szukaj
Ostatnie Artykuły
Karpaty Wschodnie Ja...
Album fotograficzny ...
Geologiczna podróż p...
Konserwacja szlaków ...
Mapa Czarnohora dla ...
Użański Park Narodow...
Szlaki turystyczne w...
Użański Park Narodowy
Huculska Izba Muzeal...
Czarnohora i Karpaty...
Akcja Świdowiec
III Karpacka Biesiad...
Ankieta
Czy popierasz inicjatywę znakowania szlaków w ukraińskich Karpatach?

Tak

Nie

Nie mam zdania

Losowe zdjęcie
Ratownictwo
Ratownictwo
Pogoda w Czarnohorze
Szlaki
Facebook
Obóz znakarski Gorgany Świdowiec 2008
Obóz znakarski – Ust Czorna 2008
Część II
Tekst i fotografie Jacek Wnuk


Pierwsze dni były pewnym rozkręceniem przed wyjściem dwudniowym wysoko na granie z ciężkimNaczelnik obozu znakarskiego Ales Kucera cementem, kilofem i metalową rurą.
Pogoda sprzyjała, rześkie poranki zachęcały do wczesnego wstawania, a słoneczne południa dawały piękne widoki. Tego dnia ruszaliśmy wszyscy razem, tuż po śniadaniu ciężarówka już na nas czekała. Zbyt długo zajmowało pakowanie sprzętu, jedzenia i plecaków. Przed wyjazdem jeszcze toast, po 50gram jak to miejscowi mówią i w drogę. Kierowca też nie omieszkał wznieść toastu. Humory dopisywały, najliczniejsza grupa Czeska bardzo sprawnie wykorzystując piwko i gitarę wprowadzała radosną atmosferę…

Ruszył ociężale wielki Ził z napędem na wszystkie koła, basowa praca ośmiocylindrowego benzyniaka niosła się daleko odstraszając pieszych. Jozef witał się z każdym napotkanym, trąbiąc i podnosząc rękę. Przejeżdżając przez Łopuchów trafiliśmy na dzień targowy. Ciężarówka powoli przejechała główną ulicą, na której stało wiele straganów. Były to ostatnie oznaki cywilizacji, niewiele dalej zniknęły nawet śladowe ilości asfaltu. Zaczęła się droga gruntowa, na której pojawiały się ślady ostatniej powodzi. Kiedy dojechaliśmy do doliny Turbat odbijającej w kierunku przełęczy Okole na prośbę ratownika GRPZ (Górska poszukiwawczo – ratownicza grupa) ekipa, znakarzy spenetrowała wylot doliny Turbatu gdzie przed tygodniem w czasie powodzi duża woda zabrała ukraińskiego turystę. Głęboko wcięta dolina wyglądała groźnie, lecz niski stan wody pozwalał zapomnieć o powodzi…

Ruszyliśmy dalej, ciężarówka mozolnie pokonywała drogę, która zamieniała się w górską rzekę czy kamieniste bezdroże. Mijaliśmy zarośnięte miejsca gdzie jeszcze jakiś czas temu jeździła kolejka wąskotorowa wywożąca drzewo z rozległych lasów. Jeszcze tylko mały odpoczynek w dolinie Płajskiej tuż przy Cmentarzu Legionów, kilka fotek i w drogę.

Droga robiła się nie przejezdna. Dolina Płajska przyjmowała charakter v kształtny. Jechaliśmy wąskim potokiem gdzie zapuszczały się jedynie traktory zrywające drzewo. Otaczały nas strome zbocza miejscami wyciętych stoków. Zależało nam, aby dojechać jak najwyżej, bo przed nami był spory kawałek na Uroczysko Piekło gdzie mieliśmy postawić drogowskaz.
Kierowca wypił kolejnego kielicha na odwagę. Jechał powoli, wydawałoby się jakby w miejscu stał, mozolnie koła wtaczały się na wielkie kamienie wystające z potoku. Kierujący maszyną Jozef kręcił głową powtarzając „Aleszu nie pojedziemy dalej, gruzawik nie da rady…” i za każdym jak to powtarzał wciskał gaz jeszcze mocniej.

Dotarliśmy do miejsca gdzie poprzewracane drzewa blokowały przejazd, dalej ruszamy pieszo. Dzielimy się na dwie grupy jedna kieruje się do Uroczyska Piekło pod samą Sywulą, zaś druga w kierunku Przełęczy Legionów.
Powoli ruszamy ostro pod górę z całym dobytkiem, jedzeniem, namiotami, cementem, rurą i całym sprzętem potrzebnym do znakowania.
W miejscu gdzie tyczyliśmy szlak zielony od końca doliny Płajskiej w kierunku Ruszczyny, ku naszemu zdziwieniu pojawił się ogromny zrąb. Stromy stok był całkowicie pozbawiony drzew. W miejscu gdzie przechodziła stara ścieżka lekko zawijająca trawersem ku górze było jedno pobojowisko po ciężkim sprzęcie, który nie radząc sobie w tamtych warunkach skutecznie niszczył stok.
Z trudem i powoli przedzieraliśmy się znakując szlak przez zrąb zupełny. Będąc na skraju lasu weszliśmy na ścieszkę, która wiodła już na główny grzbiet do samego Uroczyska Piekło.

Nocleg przewidzieliśmy na Połoninie Ruszczynie. Kiedy tam dotarliśmy był już wieczór. Czekali tam na nas wcześniej umówieni przedstawiciele i działacze z „galicyjskiej strony Karpat” i Grygoryij Melnyk (autor map Gorgany i Czarnohora 1:50 000) Grygoryij Melnyk (autor map Gorgany i Czarnohora 1:50 000) .
„Spotkanie na szczycie” miało charakter symboliczny, było na pograniczu dwóch obszarów działań grup znakarskich. Po oficjalnym przywitaniu, wszyscy zabrali się do rozstawiania bazy, zbierania drzewa na ognisko i przygotowywania obiadokolacji. Przy ognisku nie milkły tematy karpackie. Począwszy od koncepcji tworzenia nowych szlaków, skończywszy na gorącym temacie powodzi, która zrobiła ogromne spustoszenie w Gorganach i Czarnohorze.
Kiedy zrobiło się już całkiem ciemno i tylko blask ogniska Wasyl Hutyriak (Karpackie Ścieżki) rzucał czerwone światło, a brzmienie gitary i śpiew czeskich piosenek snuł się nad Gorganami od zachodu zaczęły nasuwać się ciemne chmury. Zasnuły rozgwieżdżone niebo, a w oddali pojawiały się coraz silniejsze błyski. Kiedy zaczęło kropić nikt sobie z tego nic nie robił, lecz kiedy lunęło jak z cebra wszyscy udali się do namiotów. Przez noc przewaliły się jeszcze dwie burze. Po ciężkim dniu zmęczenie na tyle dało się we znaki, że błyski i grzmoty nie zakłócały niektórym snu.

Wczesnym rankiem pogoda się poprawiła, przez chmury przebijało czasem słońce. Bez składania obozu wzięliśmy się do pracy. Kilka osób poszło oznakować końcówkę szlaku zielonego, a reszta stawiała drogowskaz na Uroczysku Piekło. Solidne osadzenie metalowej rury pod drogowskaz wymaga sporego nakładu pracy. Wykopanie głębokiego dołka w podłożu kamienistym sprawiało wiele kłopotów, bez użycia kilofa by się nie obeszło. Do zacementowania potrzebna woda i żwirek przynoszony był z pobliskiego potoczku. Kiedy już drogowskaz stanął, były radosne uściski dłoni i pamiątkowe zdjęcia. Zdjęcie pamiątkow - Uroczysko Piekło

Czekał nas jeszcze długi dzień, dlatego szybko skierowaliśmy się do naszej bazy, aby rozłożyć namioty i zapakować plecaki. W bazie spotkała nas niespodzianka, Helenka przygotowała drugie śniadanko.

Kierowaliśmy się na południe głównym grzbietem wododziałowym przez Taupiszyrkę na Przełęcz Legionów. Szliśmy cały czas po grani starą granicą. Ścieżka ta jest dość przyjemna, choć jest tam kilka stromych podejść. Cześć trasy z Uroczyska Piekło do Taupiszyrki nie była przeznaczona do znakowania. Jest tam ewidentna ścieżka oznakowana pozostałością historyczną – słupkami granicznymi. W odległości pół km od uroczyska na południe zielony szlak odbija w dół w kierunku Doliny Płajskiej, zaś ścieżka w na Przełęcz Legionów przebiega prosto. W tym oto miejscu jest drogowskaz kierujący na uroczysko i Sywulę w jednym kierunku i w drugim w Dolinę Płajską i Ust Czornom, lecz nie ma żadnej informacji o Przełęczy Legionów.

Wczesnym popołudniem byliśmy już na Taupiszyrce, widoki były piękne, delikatne obłoki szybowały po niebieskim niebie od czasu do czasu zasłaniając promienie słoneczne. W taki sposób wytworzone cienie przemieszczały się po ogromnych połaciach gór i lasów.
W połowie grani Taupiszyrki ścieżka do Przełęczy Legionów nagle odbija ostro w dół przedzierając się przez gęstą kosówkę, by móc dalej ostrym stokiem schylić się ku przełęczy. Odcinek ten również był do znakowania, ku naszemu zdziwieniu był on już oznakowany, niestety na kolor żółty, zaś w projekcie był ustalony niebieski. Dlatego padła decyzja, aby przemalować go na niebieski. Okazało się, że wcześniejsze oznaczenie szlaku parę miesięcy wcześniej wykonała lokalna organizacja, bez konsultacji z GPRZ i MNS.Ales

Popołudniem dotarliśmy do Przełęczy Legionów gdzie miał stanąć kolejny drogowskaz. Czekała tam na nas druga grupa, która wyniosła rurę, cement i inne materiały do drogowskazu. Lecz bez łomu, który nieśliśmy przez góry nie mogli wykonać osadzenia drogowskazu.
Przechodzący ukraińscy turyści, byli mocno zaskoczeni, że grupa międzynarodowa stawia drogowskazy. Jeszcze bardziej zdumiony był pasterz wypasający stado pod przełęczą. Oglądał ze zdumieniem jeszcze nie zamontowane drogowskazy i kiwał głową. Oczywiście zapytał czy nie mamy jakiś papierosów czy wódki…

Kiedy drogowskaz już był gotowy robił się powoli wieczór. Ruszyliśmy szybko w dół „Drogą Legionów”. W dolinie miał czekać Jozef ze swoją ciężarówką. Zaczęło robić się coraz ciemniej, lecz nie z powodu nadchodzącego wieczoru, a z nadchodzących ciężkich ołowianych chmur. Zaczął padać deszcz, a przed nami do postawienia jeszcze jedno zadanie. W dolinie Płajskiej na wysokości „Drogi Legionów” postawiliśmy jeszcze jeden drogowskaz. Końcówka pracy była już w półmroku i strugach deszcNa Przełęczy Legionów zu.
Kiedy zapadł zmrok wszyscy siedzieli już w ciężarówce. Ruszyliśmy w kierunku Ust Czornej, po drodze kierowca zabierał jeszcze grzybiarzy i pracowników leśnych często się zatrzymując. Nocą i w deszczu ta droga wyglądała miejscami zatrważająco, strugi deszczu spływały na drogę wypełniając koleiny tworząc wielkie kałuże, z których sterczały pojedyncze kamienie. Kierowca niewzruszony cisnął mocno gaz i nie zwracał na to uwagi. W głośnej kabinie żartował przekrzykując silnik i patrzył tylko, aby ciężarówki nie zsunęło z drogi. Około godziny 23 dotarliśmy na miejsce. Uczestnicy obozu znakarskiego byli zmęczeni, lecz przy kolacji humory dopisywały, zresztą jak przez cały wyjazd.

Choć wieczór był deszczowy, poranek okazał się słoneczny. Było to dużą motywacją, aby w miarę wcześnie wstać po tak intensywnych dniach. Naczelnik zarządził, że jedna grupa znakuje żółty szlak – jeden z dwóch wariantów wyjścia z Ust Czornej na Połoninę Krasną, a druga grupa ruszyła znakować czerwony szlak na Świdowiec w kierunku Tępej 1634m n.p.m.

Wyjście z Ust Czornej na Świdowiec jest dość ostre, lecz szlak zaplanowany był starą ścieżką, któraAles i Darek Podczas znakowania na Świdowcu trawersuje stromy stok do wejścia na początek grani. Dalej powoli coraz wyżej i wyżej, lecz na grzbiecie rozpościerają się piękne widoki, przez co pokonywanie podejść staje się przyjemniejsze. Został tam oznaczony czerwony szlak, który docelowo przebiega przez główne pasmo Świdowca i schodzi do Jasini. Znakując szlak powoli nabieraliśmy wysokości. Parę osób ze sprzętem i drogowskazem poszło na Stoch 1378m n.p.m. gdzie na siodle nieopodal wierzchołka miał stanąć drogowskaz. Z Alesem i Darkiem znakując czerwony szlak dyskutowaliśmy na różne tematy, aż niepostrzeżenie nadeszło popołudnie. Dostaliśmy wiadomość od stawiających drogowskaz, że czekają na brakujące elementy. Przepakowaliśmy plecaki, zabrałem wodę do zaprawy drogowskazy, daszek i ruszyłem szybkim krokiem. Na miejscu okazało się, że woda do picia posłużyła do zaprawy, więc słup już stał. A chłopaki umierali z pragnienia. Więc trzeba było wypić wodę do zaprawy. Kiedy przykręciliśmy drogowskazy i daszek słońce chyliło się ku zachodowi. Ekipa żwawo ruszyła w drogę powrotną, ja zaś ruszyłem dalej w górę w kierunku szczytu Tempa, aby tam przenocować.
Poranek na Świdowcu
Poranek na szczycie był piękny, lecz dość zimny. W porannym słońcu podziwiałem rozległe połoniny Świdowca. Kiedy rosa obeschła zapakowałem namiot i ruszyłem w drogę w kierunku wsi Krasne. Zadaniem moim było wstępne określenie trasy nowego szlaku.
Kiedy dotarłem do Ust Czornej było popołudnie. Tego dnia wszyscy mieli iść przez Połoninę Krasną do Kołoczawy gdzie znajdował się drugi obóz znakarski. Ja miałem pojechać z bagażami drogą. W praktyce okazało się, że nikt nie poszedł ani nie pojechał do Kołoczawy. Czerwony szlak na Świdowiec nie był skończony, a poza tym wieczorna biesiada była zbyt mocna z grupą Czeszek, które zawitały schodząc ze Świdowca.

Kolejnego dnia grupa ruszała do Kołoczawy przez góry, zaś plecaki jak było zaplanowane wcześniej pojechały samochodami drogą nadrabiając wiele kilometrów. Grupa polska niestety musiała już wracać. Żal było się rozstawać. Przez prawie tydzień wspólnych działań, przygód i czasem zabawy, pomimo barier językowych grupa Czesko, Polsko, Ukraińska stanowiła zgraną ekipę, której nie zapomnę.

Czytaj część I

Zobacz również:
Značení v okolí Usť Čorné, srpen 2008
Budování turistické značení na Zakarpatí v roce 2008, polonina Svidovec


Ruszamy w drogę
































W dolinie Płajskiej
















































Dale już nie pojedziemy








W drodze na Ruszczynę
















Drogowskaz Uroczysko Piekło
















































Na przełęczy Legionów
















Na Świdowcu









Dodane przez Jacek Wnuk dnia sierpień 24 2008 22:04:50 8 Komentarzy · 11261 Czytań · Drukuj
Komentarze
machoney dnia sierpień 25 2008 14:01:00
Czyli Czesi dalej malują szlak na Świdowcu ?
Jak wygląda droga z wsi Krasne na Tempe ? Jest jakaś wyraźna ścieżka ?
Jacek Wnuk dnia sierpień 25 2008 20:54:37
Czesi od wielu lat działają na Zakarpaciu, nie bez powodów. Czeskich turystów jest tam naprawdę sporo.
Ze wsi Krasne na Tępą jest nawet droga. Wjeżdżają tam ciężarówkami ale nie polecam tej drogi. Spory odcinek idzie się przez las ciągle ostro do góry. Jest wiele rozgałęzień tej drogi i wchodząc na górę można się pogubić (w dół jest łatwiej)
Natomiast polecam szlak czerwony z Ust Czornej...
przemek p dnia wrzesień 01 2008 19:55:09
Drogogowskazy takie jak na Słowacji i w Czechach. A turystów czeskich to można spotkać w każdych górach Europy. smiley
machoney dnia wrzesień 05 2008 07:08:06
Witam !!
Byłem na Świdowcu i wchodziłem na Tempe przez Stohy. Znajduje się tam słupek z tabliczkami. Tabliczki są poprzekręcane w odwrotnych kierunkach.
Nie podejrzewam znakarzy aż o taką pomyłkę...
Chcieliśmy to poprawić ale bez kluczy nie ruszy...
przemas dnia wrzesień 05 2008 07:50:42
Witam!
Machoney juz mi stracha narobiłeś, że źle drogowskazy zamontowaliśmy smiley Sprawdziłem i wszystko ok było. Ktoś po prostu chamsko poprzekręcał obie tabliczki o 180 stopni i efekt mogliście zobaczyć sami. Podobna sytuacja miała miejsce pod Klimową. Cztery dni po zamontowaniu drogowskazu przychodzimy a tam jedna z tabliczek luzem leży oparta. Totalna porażka, po prostu brak słów. pozdrawiam
machoney dnia wrzesień 05 2008 21:20:06
Obstawiam, że to nie turyści... tylko pijani młodzieńcy którzy jeżdżą na borówki... spotkałem takich kilku podczas wypadu... chyba wolałbym usłyszeć że źle przykręciliście niż ktoś miałby niszczyć czyjąś pracę... jak widać nie tylko w Polsce dzieją się takie rzeczy... smiley
Jacek Wnuk dnia wrzesień 08 2008 10:56:46
To już jest przesada. Tak jak Przemas pisze... Najpierw Klimowa a teraz Stohy, ciekawy jestem jak inne drogowskazy się trzymają?

Machoney myślę że masz rację, pijani miejscowi robią taką robotę...

Drogowskazy na 100% były dobrze zamieszczone tu nie mam żadnych wątpliwości. Oto zdjęcie pamiątkowe tuż po ustawieniu drogowskazu na którym widać kierunki. Zdjęcie zrobione w po południu w kierunku północno wschodnim.
Fot: http://www.karpatywschodnie.pl/images/forum/Stohy.jpg
da dnia wrzesień 08 2008 21:11:03
Do powyzszego postu dorzucam jeszcze dwa zdjecia zrobione tego samego dnia, 6 sierpnia 2008 r., w porze wieczornej.

http://www.karpaty.net/znackari/svidovec-stohy_rozcestnik-pod-vrcholem-stohy-1378-m.jpg

http://www.karpaty.net/znackari/svidovec-stohy_ze-stohu-na-tempu.jpg

Watpliwosci nie ma zadnych. Trudno jednak wyrokowac kto i w jakim celu dewastuje to oznakowanie. Nalezy rowniez ubolewac nad stwierdzonymi przez dziabke licznymi przypadkami swiezego wykopywania i usuwania slupkow dawnej granicy czechoslowacko-polskiej...
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Online
Gości Online: 10
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch: 1,230
Nieaktywowany Użytkownik: 10
Ostatnio dołączył: Aninka
Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Sianki - Pikuj. Doja...
Beskidy Skolskie
Remont dróg na Ukrainie
Zawody skiturowe w C...
Pop Iwan - adaptacja...
Najciekawsze Tematy
Fotozagadka [200]
Pop Iwan - adapta... [162]
Co myślicie o zlo... [145]
Dojazd własnym sa... [123]
Głos w dyskusji o... [89]
Reklama
Polecamy
Wydawnictwo Ruthenus
Portal Vincenzowski
Szukasz noclegu?
Noclegi KarpatyWschodnie